Od ponad 10 lat mieszkam w Izbicy, małej miejscowości położonej przy trasie między Krasnymstawem a Zamościem. Przy swoim domu mam niewielki ogródek. Posadziłam w nim trochę różnych kwiatów, słoneczniki, a między nimi koperek. Stanowisko miały te roślinki idealne: rabatka przy południowej ścianie domu, przez cały dzień nic nie zasłaniało słońca. Wieczorami je podlewałam, tak więc wszystkie rosły bujnie. Ja zaś lubię przyglądać się, jak roślinki rosną, więc często przystawałam przed moją rabatką i wpatrywałam się na stokrotki, nasturcje, słoneczniki i koperek. Przy okazji obserwowałam też owady. Widziałam, że część z nich trochę podjada moje roślinki, ale nie przejmowałam się tym zbytnio. Mała ilość mszyc czy parę gąsienic nie zaszkodzi dobrze rosnącym nasturcjom czy słonecznikom.
Na początku sierpnia na koperku zauważyłam wyjątkowo ładne gąsienice. Nie jakieś szaro - buro - czarne, ale pulchniutkie jasnozielone gąsieniczki z czarnymi paskami i pomarańczowymi kropkami. Były całkiem spore, więc musiały się już jakiś czas tuczyć na moim koperku. Sprawdziłam całą rabatkę i takich gąsienic znalazłam kilkanaście. Byłam bardzo zaintrygowana, jaki gatunek motyla z nich wyrośnie. A jednocześnie tak ładnie wyglądały na koperku, że trzy z nich, razem z koprem oczywiście, zabrałam do domu. Wstawiłam rośliny do fioletowego flakonu i tą dość awangardową kompozycję postawiłam na stole. Gąsienice zapewne zauważyły, że zmieniło się ich otoczenie, ale chyba wcale się tym nie przejęły. W każdym razie nie zamierzały z tego powodu urządzać głodówki )))) W ciągu następnych dni okazało się, że hodowla tych trzech gąsienic nie sprawia najmniejszych kłopotów. Na przemian spały one, jadły i wydalały. I tyle. Acha, jak skończyły zjadać jedną gałązkę kopru, to leniwie przemieszczały się na inną. I rosły. Wyprzedziły nieco pod tym względem te, które pozostawiłam w ogródku - może to kwestia wyższej temperatury w pokoju? W każdym razie widać było, że dobrze się rozwijają. Musiałam im tylko dostarczać świeży koper. W międzyczasie starałam się dociec, jaki gatunek motyla mam w domu i w ogrodzie. Po przejrzeniu kilku atlasów zaskoczona odkryłam, że to prawdopodobnie pazie królowej. Jedne z najpiękniejszych polskich motyli. Nigdy w życiu nie widziałam jeszcze żywego pazia królowej. Nie wiedziałam też, że występują w tej okolicy. Poczułam się bardzo dumna, że zjadają mój koperek ))))) Nie pasował mi tylko jeden szczegół: na ilustracji w atlasie gąsienica pazia królowej miała wyraźny, jaskrawo pomarańczowy, rozwidlony “róg” . A u “swoich” gąsienic niczego takiego nie zauważyłam. Może im później wyrosną? - zastanawiałam się. Rozwiązanie zagadki przyszło zupełnie niespodziewanie - próbując delikatnie przesunąć gąsienicę na nową gałązkę kopru nastraszyłam ją tak bardzo, że ta nagle z segmentu za głową wysunęła swój “róg” i starała się mnie nim “ubóść” . Wyglądało to komicznie. Przy okazji okazało się, że ten “róg” wydziela bardzo nieprzyjemny zapach. Później doczytałam, że specjalne gruczoły tej gąsienicy produkują kwas masłowy, mający odstraszać np. ptaki. Jednocześnie zdałam sobie sprawę z tego, że największym wrogiem takich owadów może być po prostu ludzka ignorancja. Gdybym potraktowała te gąsienice tak, jak może to zrobić gospodyni dbająca o swój ogród, to nigdy nawet nie dowiedziałabym się, że niszczę tak piękne motyle.
Po siedmiu dniach przebywania u mnie w domu, pierwsza z gąsienic przepoczwarzyła się. Następnego dnia kolejna, a potem ostatnia też zamieniła się w cytrynowo- zieloną poczwarkę. Umieściłam je w dużym słoju i przykryłam przewiewną gazą, żeby nie dobrały się do nich pająki. I czekałam. Nie byłam pewna, czy przypadkiem nie zechcą u mnie przezimować. Jednak po dwunastu dniach wyszedł z poczwarki pierwszy dorosły paź królowej. Delikatnie wyniosłam go do ogrodu i razem z mężem obserwowałam, jak prostuje skrzydełka, wykonuje nimi pierwsze machnięcia i wreszcie odlatuje. Po dwóch dniach odleciał też drugi z pazi. Trzecia poczwarka została w słoju na zimę. Wiosną będę czekać na jej “przebudzenie” . Wiem też, że na pewno posadzę w przyszłym roku koperek - specjalnie dla pazi królowej.
P.S. Trzeciej poczwarce udało się przezimować i na wiosnę mogłam wypuścić pięknego motyla
Paź królowej (Papilio machaon) - duży motyl dzienny z rodziny paziowatych o rozpiętości skrzydeł do 8 cm. W ciągu roku żyją 2, czasem 3 generacje. Motyle można obserwować w miesiącach: maj - czerwiec, lipiec - sierpień, natomiast gąsienice w miesiącach: czerwcu, sierpniu i wrześniu. Żerują na biedrzeńcu, marchwi, koprze. Zimuje poczwarka. Pazia królowej spotkać można na nasłonecznionych stokach, polanach, łąkach i polach pełnych roślin baldaszkowatych takich jak marchew czy koper, które są pokarmem jego gąsienic. Samica składa po jednym jajku na spodniej stronie liścia przykładowej marchwi, co daje większe szanse przetrwania niżeli by miała złożyć wszystkie jajka w jednym miejscu. Na początku jaja są żółto-zielone. Przed wykluciem gąsienic, po upływie około dwóch tygodni brązowieją. Młoda gąsienica pazia królowej jest koloru czarno-czerwonego. Pokrywają ją drobne szczecinki (włoski). Gąsienica rosnąc przechodzi cztery wylinki, po każdej z nich wygląda trochę inaczej. Po ostatnim zrzuceniu oskórka larwa przybiera zieloną barwę. Zdobią ją czarne pierścienie, na których znajduje się po sześć żółto-pomarańczowych punktów. Może ona osiągnąć wtedy 7 cm długości. Następnie paź królowej przechodzi w stadium poczwarki. Pokolenie letnie w stadium poczwarki przybiera barwy brązowe. Gdy to jest pokolenie wiosenne to poczwarka pozostaje zielona. Barwy poczwarki odgrywaj ważną rolę gdyż maskują ją przed drapieżnikami i pasożytami, co daje większe szanse przetrwania. Po upływie 12 dni poczwarka zaczyna ciemnieć. Na jej pokrywach skrzydłowych pojawiają się zarysy skrzydeł. Wraz z nadejściem kolejnych dni wizerunek motyla staje się coraz wyraźniejszy. Czternastego dnia poczwarka zaczyna się mocno ruszać tuż za częścią głowową pęka "skorupka" poczwarki, z której w ciągu minuty wydostaje się motyl. Jego skrzydła są mokre i małe. Motyl porusza nimi rozprostowując je i susząc. Dorosły motyl szybko osiąga dojrzałość płciową i po kilku dniach jest gotowy do rozmnażania. Samiec znajduje nie zapłodnioną samicę dzięki feromonom które ona wydziela. Po kopulacji samica przestaje wydzielać substancje wabiące. W zależności od tego jak szybko motyl wypełni to podstawowe zadanie podtrzymujące gatunek może żyć on przez około dwa tygodnie. Pokarm jego stanowią substancje płynne w postaci soków roślinnych i nektaru.
Opracowując te informacje skorzystałam głównie z artykułu Kryspiana Andrzejewskiego “Metamorfoza pazia królowej” zamieszczonego na stronie www.salamandra.org.pl
Więcej o ochronie przyrody na blogu:
http://ekoprzewodnik.pl/
# Pozdrawiam.
dodano: 04.25.2010, 18:21