Termin „psychologia” zawiera w sobie duszę (psyche), ale dusza tak naprawdę zniknęła z psychologii, gdy ta oddzieliła się od filozofii i zapragnęła być nauką ścisłą. Zamiast nauki o duszy mamy teraz naukę o osobowości, procesach poznawczych, emocjonalnych, postawach, wartościach, stereotypach itp. itd. Z powodu ogromu wiedzy o człowieku, jaką już udało się zgromadzić, wytworzyły się w psychologii kierunki i specjalizacje, których przedstawiciele często nie mogą się ze sobą porozumieć. A co dopiero mówić o stworzeniu całościowego obrazu człowieka. A może to w ogóle nie jest wykonalne? W każdym razie o duszy, symbolizującej to, co w człowieku jest najgłębsze, nikt nie mówi. W podręcznikach psychologicznych nie znajdziecie dziś tego terminu, chyba że sięgniecie do psychologii transpersonalnej.
Dlaczego warto do niej sięgnąć? Kierunek ten wiele wnosi i – można by rzec- wiele odzyskuje dla psychologii. Może też on bardzo zrewolucjonizować nasze widzenie człowieka i świata, dać nam spójną wizję rzeczywistości. Czym zatem jest ten kierunek? W Polsce na pewno nowością. Dopiero ostatnie kilka lat zaowocowało tłumaczeniami fundamentalnych prac, jak „Niepodzielone” Kena Wilbera czy „Poza mózg” Stanislava Grofa. Tylko nieco ponad dziesięć lat ma też Polskie Towarzystwo Transpersonalne. Natomiast w USA początki psychologii transpersonalnej datuje się na przełom lat 60-tych i 70-tych. Jest ona „krewną” psychologii humanistycznej, jako że jednym z jej twórców jest Abraham Maslow, znany między innymi jako autor „piramidy potrzeb” oraz właśnie jako współtwórca psychologii humanistycznej. Drugim „ojcem” psychologii transpersonalnej jest Anthony Sutich, który sam siebie nazywał „niezależnym psychoterapeutą” . Oni to obaj stwierdzili, że istnieje konieczność powstania nowej orientacji psychologicznej, która zajmowałaby się duchowymi, mistycznymi i religijnymi aspektami funkcjonowania człowieka. Zaproponowali też dla niej nazwę „ psychologia transhumanistyczna”, jednak ostatecznie przyjął się termin „psychologia transpersonalna”, po raz pierwszy użyty przez czechosłowackiego psychiatrę Stanislava Grofa, wsławionego badaniami nad LSD. Już sama ta nazwa zdradza kierunek poszukiwań i eksploracji : „trans-„ oznacza wyjście „poza”, natomiast „persona” znaczy „osoba”. Celem tego kierunku ma być „określenie oraz badanie warunków kontaktu człowieka z transcendencją oraz poszukiwanie optymalnych metod tego kontaktu.” Chodzi też o „poszerzenie obszaru dociekań psychologicznych, tak aby uwzględnić badania nad optymalnym zdrowiem psychicznym oraz wysoką jakością życia”. Psycholodzy transpersonalni sformułowali też krytykę psychologii zachodniej. Zarzucili jej niedocenianie roli świadomości. Świadomość można krótko zdefiniować jako zdawanie sobie sprawy z własnych procesów myślowych i zdarzeń zewnętrznych. Powszechnie uznawano ją za nie nadającą się lub bardzo trudną do zbadania. Transpersonaliści sprzeciwili się też twierdzeniom, że istnieje tylko jeden normalny stan świadomości – stan czuwania, podczas gdy pozostałe są mniej lub bardziej patologiczne. Tymczasem już William James, uznawany za jednego z prekursorów psychologii transpersonalnej twierdził, że oprócz zwykłego stanu świadomości dostępnych jest nam jeszcze wiele innych, „oddzielonych jedynie najcieńszymi ściankami” od tego normalnego. Drugim ważnym punktem krytyki było zachodnie podejście do zdrowia i jakości życia. Statystyczne metody w psychologii stworzyły nie istniejącego „człowieka przeciętnego”. W pewnym sensie zdołał on nas nawet sterroryzować – tak często chcemy uchodzić w oczach innych za „normalnych”, podczas gdy oznacza to najczęściej bycie przeciętnym, niczym się nie wyróżniającym. Dominacja przeciętności oznaczała też, że mało było w psychologii badań dotyczących szczęścia, dobrego zdrowia i stanów szczytowych (peak experience), charakteryzujących się wzmożoną intelektualną, emocjonalną i wolicjonalną wrażliwością. Po trzecie zachodniej psychologii zarzucono lekceważenie lub ujmowanie jedynie w kategoriach psychopatologicznych tak ważnej i rozległej dziedziny życia jaką są doświadczenia religijne i duchowe. Już Freud traktował religię jako nerwicę natręctw, a inni psycholodzy odnaleźli „odpowiednie” etykiety kliniczne dla każdego z wielkich nauczycieli duchowych: Buddy, Jezusa, Mahometa. Chcąc przekroczyć ograniczenia zachodniej psychologii zwolennicy nowego kierunku uznali możliwość doświadczania szerokiego zakresu stanów świadomości, w tym jej prawdziwych wyższych stanów, w których tożsamość może wyjść poza zwykłe ograniczenia ego i osobowości.
Najpierw jednak trzeba zdać sobie sprawę, skąd się te ograniczenia biorą. Wszyscy mniej więcej zdajemy sobie sprawę z tego, że proces warunkowania kulturowego, któremu podlegamy, w dużej mierze ogranicza nasz rozwój (choć też umożliwia funkcjonowanie w społeczeństwie – coś za coś). Nie widzimy świata samodzielnie. Psycholodzy transpersonalni zauważyli, że nasz codzienny stan świadomości jest niedoskonały, ale skoro istnieje wielość stanów świadomości, to można wśród nich odnaleźć też prawdziwie „wyższe” jej stany (kierunki są tu sprawą umowną). Przy czym za taki „wyższy stan świadomości” uznaje się tylko taki, który zawiera wszystkie właściwości i możliwości niższych stanów plus pewne dodatkowe zdolności. Stwierdzono również, że te wyższe stany mogą być osiągane za pomocą treningu, często niestety wieloletniego i trudnego. Takim treningiem są na przykład różne odmiany jogi. Ponieważ jednak owe wyższe stany są tak odmienne od naszego potocznego doświadczenia, ich werbalna komunikacja jest często ograniczona, a zwłaszcza trudno jest w sposób wiarygodny przekazać charakterystykę tego stanu osobie, która go nigdy nie doświadczyła. Pewne rzeczy po prostu trzeba spróbować samemu, tak jak skoki na linie, które zresztą też niewątpliwie powodują odmienny stan świadomości. Ta niemożność przełożenia takiego doświadczenia na zwykłe kategorie myślowe, jego niewysłowioność została nawet uznana za jedną z jego cech charakterystycznych. Pozostałe, charakterystyczne dla wyższego stanu świadomości cechy to : wzrost jasności i rozumienia, lepsze zrozumienie jakiegoś fragmentu rzeczywistości np. samego siebie, zmieniona percepcja czasu i przestrzeni, ujawnienie całościowej, zintegrowanej natury Wszechświata i poczucie jedności z nim doświadczane przez jednostkę oraz intensywne pozytywne emocje, włączając w to przekonanie o doskonałości Wszechświata.
Kiedy już uznano możliwość istnienia wyższych stanów świadomości, pojawiła się potrzeba zintegrowania wiedzy o nich z dotychczasowym dorobkiem psychologii. Zadania tego podjął się między innymi Ken Wilber. Stworzył on koncepcję spektrum świadomości, próbując połączyć w jedną spójną całość tak odmienne systemy światopoglądowe jak psychoanaliza, behawioryzm czy też buddyzm zen, które wydają się często wręcz sprzeczne, wykluczające się wzajemnie. I tak, gdy np. psychoanalityk zaleca wzmacnianie ego, by było ono w stanie obronić się przed tyranią id czy superego, w buddyzmie mówi się o utracie ego. Jednak przecież wszystkie te systemy mają służyć człowiekowi w przezwyciężaniu konfliktów, lęków, co więcej w określonych przypadkach dobrze spełniają swoją rolę, zatem każdy z nich musi być w pewien sposób słuszny. Wilber ukazuje, w jaki sposób pogodzić je ze sobą tak, by móc je później jeszcze efektywniej wykorzystywać. Wychodzi z założenia (mającego swe źródło w filozofii Wschodu), że nasze problemy spowodowane są błędnym spostrzeganiem samych siebie jako oddzielonych od innych i od otoczenia. Lęki są spowodowane granicami, które sami narzuciliśmy swojemu doświadczeniu. Postrzegając siebie samych jako wyizolowane byty czujemy, że nasze istnienie i odrębność, którą nauczyliśmy się cenić, są zagrożone. Proces wytyczania granic jest dla nas tak oczywisty, tak naturalny, że nawet go nie zauważamy. Co się dzieje, gdy odpowiadasz na pytanie: kim jesteś? Możesz podać różne odpowiedzi, przytoczyć ważne według Ciebie fakty, opinie, te dobre i te złe. Czy zauważyłeś jednak, że za każdym razem, gdy odpowiadasz na to pytanie, wytyczasz w umyśle granicę przecinającą całe pole Twojego doświadczenia? Wszystko, co znajdzie się wewnątrz nazywasz „ja”, a to, co pozostaje na zewnątrz już z pewnością nie jest Tobą. Twoja tożsamość zależy od tego, gdzie przeprowadzisz granicę. Kryzys tożsamości to z kolei brak pewności, w którym miejscu poprowadzić tą linię. Zapewne już zauważyłeś, że ta linia graniczna nie jest sztywna ani raz na zawsze ustalona. Podlega ona przesunięciom w trakcie rozwoju jednostki. Rzadko jednak bywa kwestionowana sama zasadność jej istnienia. Tymczasem, jak zauważył Wilber, linia graniczna jest też potencjalna linią frontu. Z chwilą, gdy jednostka wykreśli granice swej duszy, ustali zarazem rodzaje wojen, jakie nieuchronnie przyjdzie jej toczyć. Czy można tego uniknąć? Tak, ale nie jest to zadanie łatwe. Granica, która jest praprzyczyną wszystkich wojen może całkowicie zniknąć czy raczej zostać przesunięta tak, że obejmuje cały wszechświat –dzieje się tak podczas doświadczeń najwyższej tożsamości dostępnych i doświadczanych przez różnych ludzi w ramach różnych religii na przestrzeni wieków, także i teraz. Być może takie właśnie doświadczenie jest sednem wszystkich religii, a jest jedynie inaczej nazywane i interpretowane. Różne są też drogi dojścia do takiego doświadczenia. Ze względu na jego powszechne występowanie na przestrzeni wieków i w różnych kulturach Wilber stawia tezę, że taki rodzaj świadomości (zwany przez niego świadomością jedyną) stanowi prawdziwą naturę i możliwy do osiągnięcia stan wszystkich czujących istot. Jednak droga do niego jest bardzo długa, przywykliśmy bowiem do zawężania naszej świadomości i do traktowania wytyczonych przez nas granic jako nieprzekraczalnych. W zmienianiu tego stanu rzeczy może nam pomóc swoista mapa świadomości stworzona przez Wilbera. Spektrum świadomości opisane przez Wilbera traktować bowiem możemy jako pewnego rodzaju przewodnik po wytyczanych przez nas granicach. Każdy jego poziom (oznaczony na schemacie jako linia) odpowiada natomiast pewnym odpowiedziom na pytanie: kim jesteś? Linia graniczna na kolejnych poziomach oddziela ja i nie-ja.
Schemat spektrum świadomości według Kena Wilbera (1996, s.24)
Persona \ cień ________ \ ____________________________________________________________
Ego \ ciało ____________________ \ ___________________________________________________
Całość organizmu (centaur) \ otoczenie _______________________ \ ___________________________
Pasma transpersonalne _________________________ _ _ _ _ _ ___________________________
Świadomość jedyna wszechświat _________________________________________________________
Od razu można zauważyć, że każdej jednostce dostępnych jest potencjalnie wiele poziomów tożsamości. Świadomość przypomina tęczę i w dużej mierze od nas zależy, w którym jej miejscu chcemy się znajdować i jakie granice uznawać. Najpowszechniejszą linią graniczną jest linia skóry, oddzielająca organizm od otoczenia. Wilber stosuje określenie „centaur”, by podkreślić psychofizyczną całość. Wydawałoby się, że ta granica jest najbardziej oczywista, ale bardzo wielu ludzi przeprowadza istotniejszą dla nich granicę wewnątrz organizmu. Jest to granica pomiędzy psychiką a ciałem. Jednostka utożsamia się z mniej lub bardziej adekwatnym autowizerunkiem oraz związanymi z nim procesami intelektualnymi i emocjonalnymi (ego), natomiast „na zewnątrz” pozostaje ciało. Jest ono traktowane jako coś, co się posiada na podobnej zasadzie jak dom czy samochód. Ten sposób myślenia o ciele jest bardzo charakterystyczny dla cywilizacji zachodniej, choć obecnie coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z jego szkodliwości. Brnąc jeszcze dalej w proces zawężania swojej świadomości przeprowadzamy granicę nawet przez terytorium naszej psychiki. Oddzielamy w niej to, do czego jesteśmy skłonni się przyznać, od naszego mrocznego brata bliźniaka, przez Junga zwanego cieniem. Usuwamy, najczęściej nieświadomie, poza obręb swej świadomości nienawiść, gniew, wstyd, ale też marzenia, które uznaliśmy za nierealne czy uczucia, które mogłyby nam przeszkodzić w zrobieniu kariery. Tym samym jeszcze bardziej ograniczamy samych siebie, skazując się jednocześnie na toczenie wewnętrznych wojen. Posuwając się przez poziomy świadomości w drugą stronę odkrywamy z kolei, że możliwe jest uczynienie granicy między organizmem a otoczeniem bardziej płynną, nieostrą. Dzieje się tak w obrębie pasm transpersonalnych.. Na samym dole schematu zaznaczony jest stan świadomości bez granic – świadomości jedynej.
Jak każdy schemat, tak i ten jest ogromnym uproszczeniem rzeczywistości. Jednak konsekwencje przyjęcia takiego modelu są wręcz rewolucyjne. Nie tylko mapa ta pozwala odnaleźć własne miejsce poszczególnym osobom i pomóc w określeniu dalszej drogi samorozwoju. Umożliwia też ona pogodzenie ze sobą pozornie sprzecznych systemów psychologicznych i religijnych poprzez przyjęcie prostego założenia, ze wszystkie te szkoły mają w mniejszym czy większym stopniu rację, tyle że zajmują się różnymi poziomami spektrum. Dla przykładu jednym z głównych celów psychoanalizy jest usuwanie konfliktów powstałych na granicy persony i cienia oraz połączenie ich, aby utworzyć zdrowe ego. Zatem terapia ta jest ukierunkowana na osiągnięcie poziomu ego. Z kolei terapie kładące nacisk na pracę z ciałem (jak bioenergetyka czy Gestalt) pracują na poziomie centaura. Poziom pasm transpersonalnych odkrywa dla nas m.in. analiza Jungowska, psychosynteza, wstępne praktyki jogi czy medytacja transcendentalna. O świadomości jedynej nauczają zaś wielkie religie Wschodu i Zachodu (przy czym te ostatnie w obrębie swoich słabiej znanych, ezoterycznych tradycji). Kierując się mapą świadomości łatwiej jest stwierdzić, jakiej terapii potrzebuje dana jednostka. Daleko idące są też implikacje etyczne psychologii transpersonalnej. Artykuł ten jest zdecydowanie zbyt krótki, by opisywać je wszystkie, więc wspomnę tylko o tym, że zniesienie granicy pomiędzy człowiekiem a innymi żyjącymi istotami współgra z przesłaniem tzw. głębokiej ekologii, każącej całą Ziemię traktować jako wielki żyjący organizm. Rewolucyjność tez psychologii transpersonalnej sprawia też jednak, że nauka ta dla wielu jest nie do zaakceptowania. Zwykle jest tak, że różne szkoły psychologii uznają istnienie wszystkich poziomów spektrum powyżej własnego, lecz zaprzeczają istnieniu poziomów znajdujących się w niższej części tego modelu. Trudno jest uznać ograniczenia własnego sposobu postrzegania świata i trudno jest zaakceptować istnienie tego, czego samemu się nie doświadczyło. A do doświadczenia droga wiedzie najczęściej przez długotrwałą pracę nad sobą. Jednak należy pamiętać, że – równie rewolucyjne w swoim czasie- poglądy Freuda też długo torowały sobie drogę do społecznej świadomości. Teraz zaś psychoanalityczne terminy przeniknęły do kultury, a nawet do potocznego słownika i kształtują nasz sposób postrzegania świata. A jak zmieni się nasz świat, jeśli przyswoimy sobie choć niektóre z tez psychologii transpersonalnej?
Literatura
1. Dobroczyński B.,(1997) New Age, Kraków, Znak
2. Drury N.,(1995) Psychologia transpersonalna- ludzki potencjał, Poznań, Zysk i S-ka Wydawnictwo
3. Wilber K.,(1996) Niepodzielone. Wschodnie i zachodnie teorie rozwoju osobowości, Poznań, Zysk i S-ka Wydawnictwo
4. Wilber K.,(1997) Krótka historia wszystkiego, Warszawa, Jacek Santorski i Co Wydawnictwo
# ewa guzowska
dodano: 03.07.2010, 10:30